Co pszczoły mają wspólnego z początkiem roku szkolnego.

czyli o emocjach, wyzwaniach, zagrożeniach, rozwiązaniach na dzień przed…

Nadchodzi nowy rok szkolny. Zbliża się wielkimi krokami pełnymi niepewności w różnych obszarach dla wielu zaangażowanych stron: uczniów, rodziców, nauczycieli, dyrektorów.

Co niesie na kilka dni przed wrześniem?

Oczekiwanie. Przygotowania. Zakupy. Rady pedagogiczne. Spotkania uczniowskie aranżowane przez FB. Ostatnie wakacyjne tchnienia łapane zachłannie. Ekscytację. Obawy. Obawy. Obawy. Dużo obaw.

Będąc związana z edukacją, najpierw jako uczennica a następnie nauczyciel, dyrektor, metodyk, mając troje dzieci, każde w innej szkole: liceum, gimnazjum i podstawówce, jestem jak swoisty barometr. Wyczuwam nasilające się napięcie, narastające emocje: podekscytowanie, oczekiwanie na wyzwania i nowe relacje, ale też obawę, lęk wobec trudności, oceniania i zależności, na które w świecie szkoły zdaje się nie być rady.

To czas, gdy młody człowiek jest jak ul pełen bzyczących emocji o dużym ładunku energetycznym. Ul, gotowy w każdej chwili wypluć ten ładunek potężny, uwierający, niespokojny. Od wielu lat staram się z pieczołowitością i miłością opiekować tymi bzyczącymi i „nabzdyczałymi” emocjami, jako rodzic i jako nauczyciel. By je przyjąć staram się zadbać o moją higienę emocjonalną by mój kontener pozwolił mi na przyjęcie i zaopiekowanie się uczuciami, emocjami dzieci. Wierzę, że moje 80% modelowania pozwoli im nauczyć się dbałości o swoje uczucia a tym samym świadomiej, spokojniej i pełniej żyć.

Czego mi brak u młodzieży na te kilka dni przed wrześniem?

Zachłanności na wiedzę, zaciekawienia tak ogromnego by równoważyło przykre odczucia, tak oczywiste w obliczu „nowego i nieznanego” a także „znanego, niechcianego i nieuniknionego”. Zastanawia mnie to, bo potrzeba uczenia się jest nieodłączną częścią nas i to przez całe życie.

Margaret Rasfeld, prowadząca nowoczesną szkołę w Berlinie, w Polsce związana z „Budzącą się szkołą” podczas majowej konferencji w Gdyni podkreślała, że podstawową naszą kompetencją dziś w szkole i poza nią powinno być podążanie za zmianą a podstawą naszego życia popełnianie błędów.

Wówczas dzieci, młodzież i jak sądzę również my dorośli wychowywani w nurcie: zmiana i błąd to nasz wróg nr1, mamy szansę na życie bez strachu przed zmianą i bez lęku przed porażką. Wówczas ukierunkowani jesteśmy na radość czerpania z doświadczeń. Porażka staje się szansą. Ocenianie podszyte krytykowaniem zamienia się w wolność wyboru i tolerancję.

Tak dużo mówimy o niedoskonałości systemu edukacji w naszym kraju, nie oszczędzamy w tych ocenach i świata. Zarzucamy zbytnią surowość lub nadmierne pobłażanie. Treści i metody pracy często budzą nasze zastrzeżenia. Społecznie rozmowy o tym, co nam nie pasuje i co inni powinni zmienić stanowią przeważającą ich treść. Oj często wiemy kto i co powinien zmienić…

Pewien chłopiec zaprosił ostatnio mojego syna a z nim i całą naszą rodzinę na wspólną zabawę balonami napełnianymi wodą. Zachęcał żarliwie. Jego: „Będzie wesoło!” – brzmiało jak największa i najważniejsza sprawa, coś dlaczego warto porzucić każde zajęcie i poddać się jej sile czystej, radosnej, uwalniającej, uskrzydlającej.

Było wesoło!!! A ze mną została myśl: „potrzeba w szkole więcej radości. Radości odkrywania, tworzenia, mylenia się, doskonalenia, czasu, beztroski.”

Dzisiejsza szkoła jawi się często jako źródło presji. Ogromnej, coraz większej. Olbrzymiej i trudnej do udźwignięcia. Test. Sprawdzian. Kartkówka. Praca klasowa. Zadania domowe obfite. Plan lekcji nabrzmiały od zajęć. Krótkie przerwy. Brak czasu na posiłek.

Radość, kreatywność, swoboda już tu się nie wcisną. A to one są motorem uczenia się. To one stanowią istotę wewnętrznego napędu generującego chęci, pchającego nas do czynów.

Co otrzymujemy w wyniku presji?

Frustrację, która dotyka każdą zaangażowaną w edukację stronę. Zmęczenie. Odtwórczość. Powtarzalność. Monotonię. Nudę. Powierzchowność. Smutek. Rozczarowanie.

Zrodzone z powyższych rozsiewają się skutki kolejne, u uczniów: bezsenność, bóle głowy, tiki, samookaleczenia, depresje. W Berlinie klinika przyjmuje dzieci od 7 roku życia! W Polsce psychiatrzy i neurolodzy prowadzący dzieci mają pełne grafiki! Rodzice albo szukają wsparcia albo naciskiem swoim chcą popchnąć dzieci do większej i szybszej pracy.

Nauczyciele próbują swoją osobą zrównoważyć niedoskonałość systemu. Tracą radość a wypalenie zawodowe zagląda im w oczy dając wskazówkę, że czas coś zmienić. Może znaleźć swój sposób funkcjonowania w klasie zgodny z ich wartościami i ideą, która stała niegdyś za ich powołaniem. Szkoły, szukają metod, które mogłyby wesprzeć edukację i prowadzić do radosnej, pełnej szacunku nauki, z uwzględnieniem potrzeb, technologii, wyzwań podyktowanych możliwościami naszych czasów.

Co robi zespół nauczycieli Rasfeld? Co my możemy zrobić?

Świadomość przynosi rozpoznanie i staje się punktem wyjścia do zmiany, do usprawnień. Edukujmy się więc, szukajmy, weryfikujmy, poznawajmy. Zamieniajmy wycinkowość na kompleksowość, rywalizację na współpracę, ocenę na akceptację. Uczmy się od siebie i wspierajmy się i nasze dzieci i naszych uczniów. Zacznijmy od siebie i od swego podwórka, swoich uczniów i swoich dzieci, swojej rodziny, klasy, szkoły… aż do zasięgu globalnego, tak dziś modnego, tak nieuniknionego.

Zapraszam Was w nowy rok szkolny kilkoma refleksjami, które mam nadzieję, wesprą nas i nasze dzieci. Wybierzcie dla siebie tą, która jest Wam najbliższa, najbardziej potrzebna i niech stanie się ona Waszym mottem, wsparciem, przewodnikiem, Waszym motorem dobrych działań.

  • Jeśli nie będziemy naciskać na dzieci, nie będą one odreagowywać!

 

  • Jeśli chcemy by dzieci były pewne siebie i miały oparcie w sobie to odejdźmy od oceniania, które powoduje, że uzależniamy swoją wartość od czegoś zewnętrznego. 

 

  • Poczucie bezpieczeństwa i radość wyzwala w nas twórczość, chęci i pozwala zmierzać w szeroki świat wiedzy i umiejętności, odkrywać go oczami pełnymi fascynacji.

 

  • Podstawą procesu uczenia się są relacje. To je rozwijajmy odchodząc od nauki wiedzy na pamięć i umiejętności poprzez opis zamiast własne doświadczenia.

 

  • Obdarowujmy regularnie nasze dzieci uznaniem, zaufaniem, akceptacją a wzrastać będą w siłę, która pozwoli im zmieniać świat. Pamiętajmy, że bombardowanie złym przekazem zabija gotowość do działania, zabija poczucie że warto, że działania mają sens.

 

A za tydzień opowiem Wam o szkole podstawowej, w której radość i szacunek są podstawą i do której mój syn chodzi bez lęku i obawy, która zaczyna rok szkolny na plaży, lub w lesie bitwą na kolorowe pyłki. Bajka. Nie bajka. Szkoła BeMontessori 🙂

Zapraszam na kolejne spotkania inspirowane 🙂

Kornelia

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *