Edukacja, która dodaje skrzydeł.

Czytam: „Za każdym razem, kiedy nasze dzieci słyszą, że muszą bezwzględnie zadośćuczynić jakimś wymaganiom szkoły, jeśli nie chcą pogrzebać swojej przyszłości, ginie cząstka ich poczucia własnej wartości.”*

Czytam dalej: „Presja to także deklaracja braku zaufania do dziecka – tego decydującego czynnika rozwoju poczucia własnej wartości u dzieci i młodzieży.” „Tak się nie robi.” „Tego się nie robi.” „Się” – było kiedyś narzędziem nacisku wyrażającym moc absolutnego i nieomylnego autorytetu, którego już nie mamy.”*

Czytam jeszcze: „Dlaczego tak rzadko udaje się nam być z dzieckiem dla niego samego?” (…) „Tradycyjnie w szkołach najwyżej ceni się kompetencje akademickie, czyli merytoryczną wiedzę nauczyciela. To kolejny dowód, że od zawsze szkoła służyła bardziej społeczeństwu niż dzieciom.”*

Czytam  i wiem, że w wielu szkołach taka jest rzeczywistość. Czytam i cieszę się myślą, że są szkoły, które chcą inaczej. Są szkoły, gdzie nauczyciela i uczniów obowiązują te same zasady, jak prozaiczne zmienne obuwie, czy tak ważne uszanowanie zdania, zrozumienie potrzeb.

Cieszę się bo do jednej z takich szkół chodzi mój syn, a z nim ja, co dnia. Bez fochów i jęków. Bez bólu brzucha czy głowy. Moje dziecko śpi spokojnie, dobrym snem, którego pragnie wielu rodziców dla swoich pogrążonych w lęku przed „niespodziewanym” dnia szkolnego. A może raczej spodziewanym: presją, pretensją, brakiem zaufania, brakiem woli wytłumaczenia i obwinianiem.

Wspomniane wyżej „się” atakuje zbyt często i zbyt pochopnie. Taki system nie przystaje do potrzeb dzisiejszych uczniów, rodziców, nauczycieli, społeczeństwa. I nie zatrzymamy tego rozwoju, którego sami dla naszych dzieci i dla ich przyszłego świata chcieliśmy. To społecznie nasza zasługa. Chcieliśmy by nasze dzieci miały inaczej, by świat się przed nimi otworzył z możliwościami wszelakimi.

I tak się stało. Brawo my!

Jeszcze tylko edukacja potrzebuje podążyć za dynamicznym rozwojem ostatnich lat, w tak wielu obszarach.

Współpracując ze szkołami i wspierając nauczycieli obserwuję jak wiele się już zmieniło, jak wiele wysiłku wkładają w zabieganie o lepszą jakość dyrektorzy, jak otwierają się nauczyciele na nowe metody, jak wychodzą poza swoje strefy komfortu, poszukując nowej jakości i radości w klasie.

Są takie szkoły. W dużych i małych miastach. Prywatne i państwowe. I choć mocują się co dnia z wieloma ograniczeniami i przeciwnościami, jak system, stereotypy, przekonania, nastawienie, finansowanie, oczekiwania wewnątrz szkoły i w stosunku do niej, to powstają miejsca, jakich wszyscy pragniemy. Miejsca pełne radości i szacunku, pełne możliwości i mądrego wsparcia, które spod swych skrzydeł wypuszczą w świat, w szeregi naszego jutrzejszego społeczeństwa, ludzi samodzielnych, empatycznych, odpowiedzialnych i mam wiarę, że szczęśliwych.

Dla mnie taką szkołą niezwykłą jest dziś gdańskie Be Montessori. Zadziwia mnie ono co dzień. Zaskakuje swoją formą, wypełnioną pasją i rozsądkiem, i wiarą, i zaangażowaniem, i entuzjazmem, i życzliwością. Tworzone jest miłością i wiarą w dobrą – godną i radosną edukację przez Dorotę Turowską i Katarzynę Szymańską. Wypełnione Nauczycielami, którzy lubią dzieci i lubią z nimi być i co ważne uczą się z dziećmi, o dzieciach, od dzieci. I mówią o tym otwarcie, przyznają się, gdy nie wiedzą i szukają rozwiązań, gdy ich potrzebują.

Be Montessori wita dzieci początkiem roku, pełnym radości i twórczości, a cały rok wypełnia zaufaniem, dialogiem, zrozumieniem.

W tym roku pierwszego dnia szkoły dzieci stworzyły litery, takiej wielkości jak one same i ułożyły z nich słowa, podstawowe wartości: radość, szacunek, odwaga.

Ja się odważyłam dwa lata temu rozpocząć przygodę, w tej szkole, nowo powstającej i każdego dnia, sobie, za tą decyzję dziękuję. Bo moje dziecko mówi: „Wiesz mamo, lubię moją szkołę. Nie mogę się doczekać, aż będziemy na miejscu. Stęskniłem się za moimi kolegami. Na pewno będziemy robić coś ciekawego.” I robią. Coś ciekawego. Każdego dnia.

Życzę naszym dzieciom szkół pełnych radości, twórczości i odkrywania. A może Wy napiszecie kilka słów o Waszych szkołach i tym, co w nich fajnego.

Dziękuję i zapraszam na kolejne spotkania inspirowane. 🙂 Dwa tematy we mnie dojrzewają. O szkole jako organizacji turkusowej. I o poczuciu własnej wartości.

Kornelia 🙂

*cytaty pochodzą z „Kryzys Szkoły. Co możemy zrobić dla uczniów, nauczycieli i rodziców.” Jesper Juul