Czy krytyka może wzbogacać?

O myśleniu krytycznym w edukacji i nie tylko…

Zanurzyłam się ostatnio na powrót w edukację. Byłam w niej 20 lat wnosząc skuteczność, nowoczesność i szacunek na szczeblach: przedszkolnym, wczesnoszkolnym, językowym. Dziś jestem przy edukacji szerzej rozumianej, gimnazjalnej, licealnej, akademickiej, dorosłej. Przyglądam się, obserwuję, i weryfikuję… uważając by z mojej pracy nie wyszło narzekanie, puste i czcze, i obwiniające, i nic nie wnoszące. By pojawiła się refleksja, cenne wnioski, spostrzeżenia, konkretne rozwiązania.

W tej nowej drodze przez edukacyjne zakamarki trafiłam na wezwanie: „dzisiejsza edukacja potrzebuje myślenia krytycznego”.

W pierwszej chwili uruchamiało się we mnie przywiązanie do słowa: „krytyczne”. Obruszyłam się na nie. Chciałam z nim dyskutować. Puszczałam w eter pytania: Jeszcze więcej krytyki? Po co? Mamy jej przecież pełno, na każdym kroku obfitość niezmierzoną. Ja tu planuję jak odejść od oceniania i zamienić je na rozwiązania, jak mam więc zaakceptować i zaprosić więcej krytyki do edukacji???

Maciej Winiarek, propagujący myślenie krytyczne w edukacji, odpowiada mi: „nie o krytykę chodzi w myśleniu krytycznym”. Nie? „Nie! Chodzi o wolność myślenia. Chodzi o to, by nie przyjmować dostarczanych informacji za jedyne, słuszne i niepodważalne, by kwestionować i szukać informacji je weryfikujących.”

Dziś myślenie krytyczne postrzegam za wartość, która może rozmnożyć nasze wnioski i dostarczyć wielu niestandardowych rozwiązań, wzbogacić nas, ukierunkować na swobodne myślenie.

Dziś widzę myślenie krytyczne jako zestaw pytań: naprawdę? czyżby? a gdyby? a co jeśli?

Dziś widzę również naszą narodową wrażliwość na krytykę. Jakiś wewnętrzny detektor krytyki, o niezwykłej czułości, wyłapuje jej najdrobniejsze sygnały, a nawet potrafi dostrzec ją tam, gdzie jej nie ma. Tak wiele ogólnie wypowiadanych kwestii odbieramy osobiście, czujemy się obwiniani, dyskredytowani, gorsi.

Krytyka odbierana jako ocena niesie ze sobą „gorszość” i „lepszość”. Kiedy się pojawia, to krąży chwilę i namierza cel – trafia w czuły punkt, dotyka dotkliwie, zatrzymuje nas, a nawet cofa. I trudno te myśli mnożące się nagle w głowie zatrzymać, zweryfikować, przesiać przez sito zasadności. Trudno wyciągnąć wnioski i iść dalej bez żalu, obciążenia. Iść wzmocnionym i zbudowanym.

Zastanawia mnie skąd u nas społecznie tak duża wrażliwość na krytykę. Czyżby to wspólne traktowanie, ujednolicanie, na wielu szczeblach, przez lata zbierało dziś pokłosie systemu, w którym przyszło nam żyć i wzrastać? Czyżby pozostawiło nam w spadku wzór na odcinanie się od indywidualności, piętnowanie unikalności, rozprawianie o porażkach, błędach i nieudolnościach, odbieranie należnej wartości tym, którzy ją wypracowali, którym ona należna?

Cieszymy mnie, gdy widzę jak ludzie odkrywają swoją wartość, talenty, zasoby. Cieszymy mnie szukanie swojej indywidualności i obdarowywanie świata swą unikalnością w tworzonych produktach, usługach, programach. Z ogromnym zaciekawieniem i przyjemnością przyglądałam się sobie jako indywidualności, jako wartości samej w sobie, jako posiadającej talenty unikalnej „jednostce” podczas dwu – dniowego warsztatu prowadzonego przez Macieja Bennewicza i Annę Prelewicz „Jak skutecznie uprawiać zawód coacha, tutora, mentora…” . Poza zestawem narzędzi do mojego zawodu Trenera zabrałam ze sobą przekonanie, że odkrywanie indywidualności ma moc ogromną. Widzę, dzięki moim odkryciom, miejsce dla kształtowania tej indywidualności w edukacji, od najmłodszych lat, nawet w trudnych, ograniczających systemach.

Sprawdzajcie czy i u Was jest nadwrażliwa, pozbawiona krytycznego myślenia reakcja na napływające komunikaty. Czy odbieracie świat myślą: jak on tak może, jak śmie, ja tak nie mam, co on może wiedzieć, przecież ja tak nie robię. Zamieniajcie te myśli na sprawdzające pytania: Czy to mnie dotyczy? W jakim stopniu? Co mogę z tym zrobić?

Nie mamy wpływu na to jak budowany i wysyłany jest każdy komunikat w naszym kierunku. Mamy jednak wpływ na to, jak go odbierzemy i co z nim zrobimy. 

I choć nadal moje wewnętrzne przekonania trzymają mnie w oporze przed swobodnym i bezkrytycznym stosowaniem terminów zawierających słowa: krytyka i krytyczne (co dziś odbieram jako dobry objaw mojej otwartości na sprawdzanie :)) to idea, którą niesie w świat „myślenie krytyczne” wydaje się zasadna i wartościowa zarówno w edukacji jak i w dziennym życiu.

Mam ochotę zakończyć kontrowersyjnie – wezwaniem: Niech krytyka nas buduje! Budujmy się korzystając z weryfikowania napływających do nas treści podszytych krytyką.

Dziękuję i zapraszam na kolejne spotkania inspirowane.                 Kornelia 🙂

Więcej informacji o odkrywaniu swoich unikalnych zasobów i zastosowaniu ich w codziennym życiu na www.instytutbennewicz.pl

O krytycznym myśleniu w edukacji poczytać możecie na www.toc.edu.pl

 

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *